Naprawa telefonów po zalaniu

Zalany Samsung Galaxy S4

Jako serwis pogwarancyjny produktów każdego dnia przyjmujemy do nas takie zamoczone urządzenia z całego kraju, które z powodu ingerencji cieczy wymagają profesjonalnej obsługi serwisowej.
Wbrew różnym opiniom telefony po zalaniu potrafią być naprawione w taki sposób, by mogły służyć swojemu właścicielowi jeszcze przez bardzo długi czas. By jednak było to możliwe, a koszty takiej naprawy jak najmniejsze, bardzo ważne jest, aby jak najszybciej oddać taki sprzęt w fachowe ręce technika, który w możliwie jak najkrótszym czasie zajmie się zamoczonym i skorodowanym sprzętem.
Ten krótki tekst powstał po to, by osoby, które szukają pomocy z powodu zamoczonego urządzenia, nie stosowały się do porad pseudo-pomocników na forach internetowych, które często potrafią zwiększyć rozmiar problemu, jakim niewątpliwe dla każdego właściciela przenośnej elektroniki jest zalanie. Zebraliśmy najczęstsze błędy, jakie popełniają klienci, którzy dostarczają do nas zalane telefony i tablety, a także napisaliśmy porady, dzięki którym każdy z Was zwiększy szanse na powodzenie naprawy swojego gadżetu.
Największym grzechem naszych klientów zaraz po tym, gdy zdarzy się im zamoczyć ich ukochany sprzęt, jest próba jego usilnego suszenia i sprawdzania czy może jednak działa. Do takiego działania bardzo często skłania fakt, że tuż po tym gdy urządzenie zamokło i faktycznie dostała się do niego ciecz, to jeszcze przez jakiś czas najczęściej pracuje one bez większych objawów.

Dzieje się tak, ponieważ to nie sama ciecz robi największe spustoszenie w naszym urządzeniu, a zwarcie prądu, które następuje na wskutek jego przewodzenia przez większość cieczy. Dodatkowym problemem jest korodowanie elementów elektronicznych, połączeń miedzianych i elementów metalowych. Niestety, suszenie zalanego urządzenia przyspiesza postępowanie korozji. Oczywiście w zależności od cieczy korozja będzie postępowała szybciej lub wolnej. Szybciej na przykład podczas dostania się słonej wody morskiej. Wolnej, gdy będzie to zwykła słodka woda. Najlepiej gdyby to była woda destylowana, ale to zdecydowanie zdarza się najrzadziej.

Po takiej ingerencji cieczy tworzy się w naszym telefonie zwarcie. Jeżeli baterię mamy słabą to jeszcze pół biedy, gdyż stan ten nie będzie trwał długo i o ile będziemy mieli dużo szczęścia, to może nie narobi dużych szkód.

Niestety czasem nasi klienci wpadają na dość niedorzeczny pomysł, by taki zamoczony, a następnie działający na zwarciu telefonu czy tablet próbować naładować. Pomysł bezsensowny, gdyż skoro ciecz spowodowała rozładowanie sprzętu, to raczej jego ponowne naładowanie nie sprawi, że ciecz i korozja same dobrowolnie opuszczą wnętrze. Próba podłączenia zasilania z zasilacza bardzo negatywnie wpływa na zalane urządzenie, gdyż tu niestety zasilanie podawane jest w sposób ciągły, bez możliwości rozładowania i jego odcięcia. To właśnie podczas próby ładowania zalanego sprzętu dochodzi do największych zniszczeń, wypalenia dziur w laminacie płyty głównej, spaleniu układów scalonych itp.

Wniosek:

Pod żadnym pozorem nie podłączamy zasilania ani przewodu USB i nie próbujemy usilnie suszyć telefonu suszarką czy grzejnikiem.
Bzdurnym mitem jest zbawienne działanie ryżu na elektronikę użytkową. Ta legenda niestety jest tak powszechna, że trudno się na nią nie natknąć na forach, na których właściciele zalanych telefonów ale nie tylko, szukają pomocy. Jak to w legendzie bywa, owszem ryż posiada właściwości higroskopijne, jednak zbyt małe, by móc sprawić, że cała ciecz z wnętrza dość szczelnej obudowy wydostanie się na zewnętrz i wsiąknie w jego ziarna. Kolejna sprawa, że nawet gdybyśmy chcieli użyć jakieś substancji silnie higroskopijnej, to musielibyśmy to zrobić natychmiast po zalaniu sprzętu, gdyż każda substancja wolniej lub szybciej zasycha i powoduje korodowanie, a korozji niestety nic wchłaniającego wilgoć nie usunie.

Wniosek:

Wsadzenie telefonu do ryżu w żaden sposób nie sprawi, że będzie on w pełni sprawny i podziała przez długi czas.
Po zalaniu, ale działa – czyli bagatelizowanie tego co się stało z urządzeniem to kolejny częsty problem wśród osób, którym zdarzyło się zalać swoje urządzenie. Jedni wierząc w moc ryżu, myślą że skoro telefon po takiej „kuracji” działa, to można z niego bezpiecznie korzystać. Drudzy liczą, że może jednak woda nie wpłynęła tak mocno do środka, bo działa. Owszem znam osoby, którym telefon wpadł do wiadra pełnego kleju, wody czy innej substancji, wyjęli go, wytarli o spodnie i używają do dziś. Niestety znam też takie przypadku, że woda faktycznie nie zalała całego telefonu, a jedynie zajęła mniej ważne elementy jak okolice anten, głośnika czy złącza słuchawkowego, którego akurat właściciel nie używał. Sam telefon wydawałoby się, że pracuje bez zarzutu. Niestety procesy gnicia i korodowania najczęściej nie poprzestają na elementach, których użytkownik nie używa na co dzień. Dodatkowo takie zwarcie tylko w jednym miejscu jest nie tylko niebezpieczne.

Jeżeli nasz Smartfon po zalaniu nadal działa mimo tego, że dostała się do jego wnętrza ciesz, to można się z tego cieszyć dlatego, że szanse jego uratowania i przywrócenia do 100% działania są bardzo wysokie, a nie dlatego, że zaoszczędzimy na naprawie.
Pierwszy iPhone nie tylko wymaga sporo pracy, narzędzi i umiejętności by w ogóle się dostać do jego wnętrza, ale dodatkowo bateria jest przylutowana do płyty głównej i jej demontaż wymaga posiadania lutownicy. W przypadku nowszych modeli co prawda problemem jest tylko rozebranie urządzenia tak, by nie uszkodzić jego delikatnych elementów, jednak i tak proces ten wymaga narzędzi i dużych umiejętności.

Dlatego warto się przede wszystkim zastosować do naszych porad czego nie robić z urządzeniem po zalaniu i jak najszybciej skontaktować się z serwisem, który specjalizuje się w naprawie urządzeń po zalaniu.
Wnioski:
Nie ładujemy, nie suszymy tylko czym prędzej dostarczamy sprzęto do serwisu zajmującego się naprawą urządzeń po zalaniu
Czy telefon , który nie działa w wyniku zalania zostanie mi naprawiony w ramach gwarancji producenta?
Zgodnie z postanowieniami warunków ograniczonej gwarancji producenta, urządzenie po ingerencji cieczy nie zostanie naprawione, ani wymienione na nowe. Taka usterka jest ewidentną winą właściciela, dlatego producent nie odpowiada za jej wystąpienie.
Tym bardziej nie warto marnować cennego czasu na przesyłanie do serwisu producenta takie urządzenia. Ten i tak w ciągu 14 dni odda nam telefon z informacją o zabranych prawach gwarancyjnych w wyniku ingerencji cieczy. Te 14 dni zwłoki od profesjonalnego zajęcia się problemem zalania mogą sprawić, że niestety naprawa nie będzie już możliwa lub opłacalna.
Nie ma też co liczyć, że może technik z serwisu producenta nie zauważy ingerencji cieczy lub będzie miał lepszy dzień i spojrzy bardziej pobłażliwe na nasz przypadek i telefon wymieni na nowy. We wnętrzu każdego telefonu zamontowane są czujniki wilgoci, tak zwane czujniki lakmusowe, które przy odpowiednio wysokim poziomie wilgotności (nie koniecznie zalaniu, co warto zaznaczyć!) zabarwiają się. Wystarczy, że tylko jeden z nich zmieni barwę, na taką, która oznacza pracę w nieodpowiednich, wilgotnych warunkach, by urządzenie cofnąć z naprawy gwarancyjnej.

Jak wygląda naprawa urządzenia po zalaniu?

Naprawa po zalaniu nie jest typową naprawą. Można ją nazwać bardziej procesem naprawczym, na który składa się wiele różnych działań, mających na celu przywrócenie sprawności urządzeniu, sprzed wystąpienia usterki.
W pierwszej kolejności urządzenie takiej jest rozbierane na części pierwsze. Pozwala to na określenie stopnia jego uszkodzenia i ingerencji cieczy. Czasem zalanie dotyka tylko pewnej części urządzenia, na przykład dolnej, wtedy wszystkie elementy znajdujące się na górze, jak złącza taśmy, elementy elektroniczne są uznawane są sprawne do kontroli. Elementy, które bezpośrednio stykają się z cieczą i są widocznie skorodowane, od razu są eliminowane i wymieniane na nowe.

Właściwą naprawę zaczyna się od pracy przy najważniejszej części czyli od płyty głównej. Poddawana jest ona oczyszczeniu, najpierw mechanicznym, gdzie różnego rodzaju szczotkami o różnej długości i twardości włosia, płyta główna jest oczyszczana ze wszelkich zabrudzeń, naklejek producenta, blaszek nazywanych ekranami masy, które osłaniają wrażliwą na wyładowania elektrostatyczne elektronikę.
Tak przygotowaną płytę oznaczoną dla odpowiedniego klienta, umieszczamy w wannie ultradźwiękowej – urządzeniu przypominającym sprzęt kuchenny, we wnętrzu którego umieszczona jest specjalna chemia, mająca na celu rozpuścić osady powstałe w wyniku korodowania, wytrawić powierzchnię laminatu, oczyścić elementy plastikowe. Ultradźwięki o różnych częstotliwościach dodatkowo ułatwiają dostanie się chemii pod układy scalone BGA, dzięki czemu osady są wypłukiwane także spod nich.
Takie czyszczenie w zależności od stopnia ingerencji cieczy i skorodowania może potrwać nawet kilka dni. Z reguły około 2-4 dni. W przypadku, gdy tak wyszczerzona płyta mimo wszystkie nie nadaje się do pracy, gdyż poziom jej zanieczyszczeń w dalszym ciągu nie pozwala na to, by próbować urządzenie uruchamiać, jest ona przekładana do wirówki, gdzie kolejna chemia jest podgrzana do temperatury około 70 stopni Celsjusza. W takim urządzeniu płyta pod wpływem ruchu oraz wysokiej temperatury chemii jest czyszczona z najbardziej trudnych do usunięcia osadów, które mogą wpływać na nieodpowiednią pracę urządzenia. Ten proces może trwać nawet 24 godz. Po nim płyta ponownie trafia do wanny ultradźwiękowej.
Tak oczyszczoną płytę główną następnie uruchamiamy najpierw na nowych elementach, by sprawdzić jej prawidłową pracę. Dopiero gdy telefon się uruchamia i pracuje bez zarzutu, gdzie testowany jest według naszych procedur, które określają funkcje, które należy przetestować, rozpoczyna się próba kolejnego wymieniania elementów, na te, które w pierwszej fazie zostały wytypowane, jako możliwe sprawne i nieskorodowane.
Jeżeli wszystko jest w porządku, telefon trafia do klienta.